Lakomik.COM

Hormuz – perełka wysp Zatoki Perskiej

Wydawać by się mogło, że podróż do Iranu to raczej wycieczka dla miłośników historii i sztuki niż spragnionych słońca i kontaktu z naturą podróżników. Główne atrakcje na liście to oczywiście miasta o niezwykłej architekturze, starożytne zabytki, smaki i aromaty bazarów. Raj dla turystów-historyków, koszmar dla kobiet pragnących zanurzyć się w ciepłych wodach Zatoki Perskiej. Po co tam w ogóle jechać skoro kontakt natura-ja odbywać się może właściwie tylko za pośrednictwem moich oczu? Niestety. Prawo szariatu obowiązuje wszędzie, tak więc ochrona przed nagością dotyczy tak samo publicznych plaż wyspy Hormuz jak i Placu Imama w Isfahanie. Zalewa cię krew jak widzisz pływających w kąpielówkach mężczyzn, a Ty dusisz się pod hidżabem. Jest opcja, można wejść do wody w szatach, licząc na cud, że się nie utopisz albo po prostu się wyluzować…

Wszystkich wielbicieli ciepłych mórz i dzikich plaż zachęcam do odwiedzenia wyspy Hormuz! Oczywiście im więcej nas tam pojedzie tym mniej dzikie te plaże będą, ale jak na razie turystyczna obława wyspie Hormuz nie grozi. I to chyba na razie jest jej zdecydowaną zaletą. Wyobraźcie sobie wyspę otuloną ciepłymi, turkusowymi wodami Zatoki Perskiej, której ląd to mieszanka kolorów i magicznych formacji skalnych. Ludzi owszem można tu spotkać, niemniej jest ich niewielu i gromadzą się raczej w głównym mieście zaraz przy porcie. Im dalej w głąb wyspy, której powierzchnia to zaledwie 42km2 tym mniejsze prawdopodobieństwo, że spotka się człowieka. Oczywiście są i mieszkańcy i turyści irańscy, jednak musi ich być naprawdę niewielu skoro na tak małej powierzchni w zasadzie ciężko ich spotkać. Wyspa to oaza spokoju. Szum fal to jeden z nielicznych dźwięków, które mogą zakłócić ciszę. Plaże wyrzeźbione przez ciepłe morze to bajka, której chyba każdy chciałby się stać bohaterem. Klimat sprzyja plażowaniu, choć bywa i za upalnie. Noce są wilgotne i ciepłe, tak więc spanie pod gołym niebem jest wręcz wskazane.

Słuchy donoszą, że na wyspie nie ma policji obyczajowej. Plaże są dzikie, oddalone od ludzi, więc można liczyć na dużą dawkę prywatności. Zbawienny cień zawsze się znajdzie, zwłaszcza na plażach, gdzie różnego rodzaju rzeźby skalne dają świetne schronienie, zarówno przed słońcem jak i oczami ewentualnych ciekawskich.


WP_20151003_018

DSCF4291I jak tu nie wejść do wody?

bez_deszczu_03

WP_20151003_003Skały zawdzięczają swoje kolory pokładom soli. Jak dobrze się przyjrzysz ujrzysz praktycznie wszystkie możliwe barwy (oczywiście nie na tym zdjęciu :))

Przydatne info:

JEST GORĄCO – najlepszy okres na wyjazd to listopad-marzec. My byliśmy początkiem października i naprawdę było GORĄCO. Najgorsza jest chyba wilgotność powietrza, dużo osób się na to skarży. Chociaż na wyspie opadów raczej brak to wilgoć jest naprawdę odczuwalna, ubrania są całe mokre, nie wiadomo czy od potu czy wilgoci.

ZAOPATRZCIE SIĘ W WODĘ! Sklepy można znaleźć w mieście Hormuz (tym, do którego przypływa się stateczkiem). Można w nich znaleźć podstawowe produkty potrzebne do przetrwania (WODA JEST KONIECZNA!!! SZCZEGÓLNIE, ŻE WYSPA TO MIESZANKA GLEBY I SOLI), ale jeśli planujecie zrobić sobie jakiś większy piknik na plaży to radzę zaopatrzyć się w Bandar Abbas (np. owoce, warzywa są lepsze i tańsze w Bandar Abbas). Trzeba wziąć pod uwagę to, że jeśli chcemy znaleźć jakąś przytulną plażę to ważne, żeby znajdować się dosyć daleko od miasta, tak więc „wyskoczenie” po coś do sklepu będzie raczej niewykonalne.

My przekonaliśmy się o tym na własnej skórze. Rządni przygód zdecydowaliśmy się iść/łapać stopa w głąb wyspy. Nawet mieliśmy szczęście, ponieważ ktoś podrzucił nas na uroczą plażę. Chociaż wyspa jest mała i wszędzie jest blisko to tak naprawdę nawet niewielkie odległości w temperaturze 40 stopni C są zabójcze. Tak więc udało nam się szczęśliwie dotrzeć do wymarzonej, rajskiej plaży. Niestety gorzej było z powrotem. Na tej wyspie praktycznie nikt nie jeździ autem. Mieszkańcy głównie poruszają się skuterkami. Tak więc łapanie stopa może zająć wieki. Na szczęście obok naszej pięknej plaży znajdowało się centrum badawcze, w którym znaleźliśmy pomoc. Irańczycy to niezmiernie gościnni i ciepli ludzie. Chłopak, który tam pracował dał nam wodę, wpuścił do klimatyzowanego pomieszczenia, oprowadził po włościach, wziął swój skuter i razem z Mariuszem pojechał szukać miejsca, gdzie będzie zasięg, żeby zadzwonić nam po taksówkę. Taksówkarz również okazał się arcy miłym człowiekiem. Wziął nas do miasta, w celu zakupu wody, na wycieczkę dookoła wyspy, służąc również za przewodnika, na koniec pojechaliśmy na dziką plażę, z której później nas odebrał i zawiózł na port. Za wszystko zapłaciliśmy 80.000 tumanów. Myślę, że było warto.

TRANSPORT – polecam taksówki. Jak wspominałam ciężko po wyspie jeździć stopem, ponieważ nie ma tam za bardzo aut. Jak gdzieś dojedziesz to nie do końca wiadomo czy stamtąd wrócisz. Dlatego na prawdę lepiej zainwestować w taksówkę, podzielić się kosztami i nie tracić ani czasu, ani energii, ani zbawiennej wody na stanie w słońcu lub powolne przemieszczanie się. Jeśli jedziesz sam to może i jest jakaś większa szansa na złapanie stopa, bo skuterek Cię powinien wziąć, jednak to też nie jest tak, że mieszkańcy wożą się po całej wyspie. Nie mają w sumie po co. Jak chcesz zobaczyć wyspę to naprawdę polecam taksówki.

SPANIE – nie wiem czy są tam jakieś hotele/hostele/pensjonaty – przypuszczam, że nie ma, ale nawet się nie trudziliśmy, żeby to sprawdzić. Plaże są bezpieczne i wygodne. Wystarczy tylko śpiwór, namiot to już będzie 5 gwiazdek. Chociaż widok morza o świcie to chyba jeden z tych luksusów, za które w hotelach trzeba sporo zapłacić…

DSCF4288

DSCF4303

WP_20151003_010

Ten wpis został opublikowany w kategorii TRAVELS. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.