Lakomik.COM

Iran z perspektywy kobiety

Planując wyjazd do Iranu na pewno musisz się troszkę bardziej natrudzić niż Twój towarzysz facet. Niestety. Kobietom (czyt. obcokrajowczyniom) taka podróż przysparza więcej kłopotów niż mężczyznom. Oczywiście nie oznacza to, że lepiej w takim razie zrezygnować z planów i zdecydować się na inny wyjazd. Wręcz odwrotnie. Iran w skórze kobiety to z pewnością ciekawe i dosyć wymagające doświadczenie.

Ubranie

Zmora wszystkich nie-muzułmanek. Co ja tak naprawdę mogę ubierać? W jaki sposób zawiązać chustkę? Jaka część uda powinna być zasłonięta? Są to typowe wątpliwości, których niestety MSZ PL jakoś obrazowo nie potrafi wyjaśnić. Lepiej tego w ogóle nie czytać, bo można się zupełnie pogubić. Na szczęście za względu na to, że jesteśmy obcokrajowczyniami, czyt. turystkami Iran daje nam fory i to dosyć duże. Nie mówię, że same Iranki mają muszą chodzić w czadorach, bo takiego nakazu oczywiście nie ma (tzw. Arabic style to chyba raczej moda saudyjska, chociaż nie wiem, nie byłam). Niemniej jednak dziewczyny muszą się trochę bardziej pilnować. Słyszałam o tzw. „nalotach” czyli akcji policji obyczajowej, podczas których agentki pod ukryciem burki wyłapują nieco bardziej liberalnie ubrane obywatelki Iranu. Słuchy donoszą, że dziewczyna w zbyt obcisłych jeansach lub ze źle założonym hidżabem odsłaniającym włosy może zostać zawieziona do aresztu, gdzie pod groźbą kary podpisuje deklarację, że nigdy więcej już tak kuso się nie ubierze. Ile w tym jest prawdy nie wiem i raczej się nie przekonam, gdyż nie mam zamiaru ubiegać się o obywatelstwo.

DSCF3927Most Siosepol, Isfahan

Wracając do tematu, my – kobiety Zachodu mamy tzw. lajcik. Spodnie obcisłe nikomu nie przeszkadzają, mogą być leginsy, tuniki – byleby w miarę zasłaniały pośladki, rękawy za łokieć no i chustka tworząca artystyczny nieład na głowie. Włosy wystają. Bo jak tu to zawiązać, żeby nie wystawały? To dopiero jest wyzwanie, którego nie podejmują się nawet wszystkie Iranki. W zależności od regionu, miasta, wsi kobiety odsłaniają więcej lub mnie włosów. Widuje się też takie, które w zasadzie mają zasłoniętą tylko połowę głowy albo takie którym wystaje warkocz. Czy w Koranie wspomniane jest coś o sex-appealu włosów? Tuniki też bywają prześwitujące, szyja lekko odkryta. Cudzoziemki często bywają bardziej pozakrywane niż same Iranki. Bo w sumie co nam tam? Miesiąc połazić w tych szatach. One muszą spędzać tak zazwyczaj całe życie…

Niestety na pięknych plażach zasady są takie same. Chcesz popływać to masz dwie opcje: ubranie lub burkini. Żadna z nich jakoś mnie nie porywa. Jak tu pływać w szatach? Na szczęście policja obyczajowa wszędzie nie dociera. Podobno nie ma jej na wyspie Hormuz. Skoro nie ma jej tam to ani na Hengam ani na Larak nie powinna być. Myślę też, że znajdzie się wiele uroczych, nieuczęszczanych plaż (bo kto tam chodzi na plaże?!), na które raczej żaden mundurowy się nie zapuści. Osobiście sprawdziłam 3 wyspy: Hormuz, Hengam i Qeshm. Jak już pisałam, Hormuz i Hengam to wyspy bez policji. Śmiało więc można pływać nawet nago. Tzn. wiadomo, raczej radziłabym wybierać zaciszne miejsca, z dala od ludzi. Nigdy nie wiadomo na kogo się trafi. Ogólnie ludziom to raczej nie przeszkadza, z resztą tak czy siak z plaż za bardzo nie korzystają, więc trudno ich tam spotkać, jednak jakieś pozory ostrożności należałoby zachować i nie gonić w bikini byle gdzie. Można by to też określić swego rodzaju szacunkiem. Nam się zdarzyło. Ustronne miejsce, ja w stroju, a tu jacyś faceci się zbliżają. Zaczęłam w panice się ubierać. Okazało się jednak, że byli to po prostu irańscy turyści, którzy jak tylko się zorientowali, że my sobie w cieniu w strojach wypoczywamy to od razu zawrócili, pokazując nam ręką, że nie mamy się czego obawiać. Na wyspie Qeshm jest trochę trudniej, gdyż jest to wyspa bardziej zaludniona i poniekąd turystyczna. Policja tam chyba urzęduje. Trudniej też o ładną, zaciszną plażę. Poza tym, problem często tkwi w ciekawości tubylców. Jak tylko zobaczą przybyszów z daleka są ich po prostu ciekawi i często za nimi łażą. Nam udało się znaleźć jakieś plaże, ale przyznam, że nie było łatwo.

DSCF4291Wyspa Hormuz

DSCF4359Wyspa Hengam

Burki, hidżaby, czadory dla mnie to jednak było męczące. Może na początku jest jakiś entuzjazm, trzeba zastanowić się nad kombinacjami strojów, mieć rękę na pulsie czy czasem czego nam nie widać. Niemniej jednak, jakkolwiek lekkie by te materiały nie były szmata to zawsze szmata i w temperaturze 40oC nie pomaga. Jedyne w czym pomaga to nie musisz martwić się o krem przeciwsłoneczny. Ja mam fioła na tym punkcie, tak więc przyznam, że jakiś plus tego szariatu bym znalazła. Ale to chyba tylko ten jeden.

Tea House

No tak. Słyszałam, że są takie miejsca, do których mogą wchodzić tylko mężczyźni. Tam spokojnie palą sobie fajkę wodną popijając nieprzyzwoicie słodką herbatką. Wszystko ok, tylko jak odróżnić te Tea Housy? Pierwszy z nich, który odwiedziliśmy znajdował się na bazarze w Tebrizie. Został nam on w sumie polecony przez Irańczyka, więc nawet nie przeszło nam przez myśl, że może być jedynie dla mężczyzn. Znajdował się na górze, wchodziło się po wąskich schodkach. Na przodzie oczywiście była Ania, za nią ja, a później Mariusz. Jak tylko klienci oraz obsługa lokalu (oczywiście w 100% męskie towarzystwo) nas zauważyła zrobili takie miny, że pierwsze co właśnie pomyślałam to „aha, to chyba właśnie ten Tea House dla mężczyzn”. Wysłałyśmy więc Mariusza, żeby zapytał czy łaskawie zezwolą nam tam wejść. Gościom chyba nie przeszkadzałyśmy, bo się zgodzili. Nawet później jakiś koleś do nas podszedł i zagadywał. Wydaje mi się, że ten niepozorny Tea House był właśnie tym zarezerwowanym dla mężczyzn. Ale jedno to prawo, drugie to ludzie. Trzeba zawsze o tym pamiętać. Czemu mieli nas nie przygarnąć. A herbata była tam tak śmiesznie tania, że zapłaciliśmy chyba 50 gr za 3 szklaneczki. Myślę, że byliśmy dla nich większą rozrywką niż TV. Na bazarze w Teheranie był podobny Tea House, z tym że schodziło się do niego. Chcieliśmy tam pójść razem z naszym irańskim kolegą. Niestety okazało się, że jest to miejsce tylko dla mężczyzn. Nie wiem w takim razie skąd to niby wiadomo, do którego możemy łaskawie wejść.

Toalety

Są wszędzie, zazwyczaj niepłatne. Oczywiście dziury w podłodze + wąż/kran z wodą. Papieru raczej brak. Mydło i lustra generalnie dostępne. Co do dziur w podłodze to ogólnie nie jestem im przeciwna, szczerze nawet musze stwierdzić, że preferuję je w miejscach publicznych, gdyż są bardziej higieniczne. Co jednak drażni to korzystanie z usyfionych toalet (bo niestety takie w głównej mierze są w Iranie) w tych śmiesznych strojach. No przecież ogarnąć te zwisające tuniki i spadające chusty to naprawdę jakaś mordęga! A jak te dziewczyny tam w tych czadorach sobie dają radę to ja już naprawdę nie wiem…. Słyszałam też od przyjaciółki, że w lokalach raczej nie ma toalet, bo wymóg jest, aby robić je oddzielnie: tzn. toaleta męska i toaleta damska. No bo jak to tak mężczyzna z kobietą w jednej toalecie się mogą spotkać… No ale nie jest to prawdą. W Teheranie spotkałam się z kawiarnią, w której normalnie była jedna toaleta i chodzili niej wszyscy.

WP_20150921_006Toaleta damska

Tampony

Zmora Iranu! Ich tam chyba po prostu nie ma. W sklepach nie wiedzą nawet co to. Kobiety też nie bardzo kojarzą. Na wyspie Qeshm sprawdziłam aptekę (tę większą), centra handlowe, sklepy. W większości nie mieli w ogóle pojęcia do czego to ma służyć (jeden sprzedawca myślał, że chcę kupić pomadkę do ust!). Tak więc drogie panie, jeśli chcecie wykorzystać wizę na maksa i spędzić niezapomniany miesiąc w Iranie to radzę się zabezpieczyć i zabrać ze sobą tampony. Mała rzecz, a cieszy.

Ten wpis został opublikowany w kategorii TRAVELS i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.